ACTA:
ACTA: ostatnie chwile wolności niezależnych mediów 3-2-2012
Kategoria: Polityka i NWO
Autor: GlobalnaSwiadomosc
http://www.globalnaswiadomosc.com/actakoniecopozycji.htm
Wierzycie w to, że ACTA nie zostanie ratyfikowana ?
Pamiętacie sprawę z Traktatem Lizbońskim ? Wtedy też był masowy sprzeciw i mimo wszystko, po kosmetycznych zmianach i z nową nazwą ratyfikowano go. Nikt, tam na górze, nie liczy się z naszym głosem. Czy to jeszcze do niektórych nie dociera ? Oszukano nas wtedy i oszukuje także teraz.
Zgodnie z zapisami tegoż Traktatu, o wyższości przepisów Unijnych nad krajowymi, Polska jestzobowiązana ratyfikować ACTA, jeśli Parlament Europejski zatwierdzi tą umowę. W takiej sytuacji Premier Tusk po prostu kłamie twierdząc, że proces ratyfikacji ACTA nie będzie uruchomiony, zanim nie zostaną rozwiane wszystkie wątpliwości, które zaistniały w obliczu dyskusji wokół tej umowy. Kłamie, albo urządza sobie perfidna grę słów. Na jedno wychodzi.
A w czyjej gestii będzie uznanie, że wątpliwości zostały rozwiane albo nie ?
Oczywiście w gestii samego Premiera, który być może podeprze się później poparciem prezydenta Komorowskiego, bo ten przecież teraz niby jest w opozycji do niego. Rozegra się ta sama farsa , którą już wielokrotnie widzieliśmy w duecie Tusk – Komorowski. (Przeczytajcie naszą notkę “Rozdarcie Prezydenta”).
Spora część społeczeństwa polskiego i nie tylko protestuje, a służalczy profesorkowie dorabiają statystyki, aby wykazać, iż protestujący to młodociani nieudacznicy, którzy nie orientują się w zapisach tej umowy (link). W ten sposób perfidnie zasugerowano Polakom, że przyłączanie się do protestu nie przystoi osobom poważnym, a tym bardziej wykształconym.
Do panów naukowców z UW !
Jestem po czterdziestce i większość moich znajomych, także tych z wyższym wykształceniem, nie chce przystąpienia Polski do ACTA. Nie okłamujcie Polaków. Nie bawcie się w pokrętne statystyki.

Czemu i komu służą takie perfidne manipulacje ?
To jest oczywiste, że próbuje się w ten sposób osłabić znaczenie protestów społecznych, aby na koniec przypisać je “chuliganom”, “hackerom”, “intrygantom” i “zwykłym zadymiarzom” i aby docelowo wprowadzić tak oczekiwaną przez elity umowę. Oni mają czas – poczekają aż społeczeństwo się zmęczy i będzie bardziej podatne na jadowite podszepty mass mediów. Podobną technikę zastosowano już w przypadku katastrofy smoleńskiej i to (niestety) z całkiem niezłym skutkiem.
ACTA wyraźnie wskazuje na bezwzględną ochronę tzw. praw autorskich i patentowych, ale nie naszych oraz daje właścicielom praw i administracji każdego państwa narzędzia do ich twardego egzekwowania. Problem w tym, że aby tymi narzędziami się posłużyć, to trzeba mieć pieniądze na prawników. To znowuż oznacza, że ACTA tak naprawdę nie chroni maluczkich, którzy nie mają odpowiednich środków finansowych, ani nie są też z reguły posiadaczami praw autorskich czy patentowych.
Zauważcie, że logując się na Facebooku zgadzacie się na ich warunki, w tym także oddanie swoich praw autorskich. Większość oficjalnych, dużych portali robi z nami to samo (np. komentarze). Docelowo my nie zachowujemy żadnych praw, nawet w przypadkach naszych własnych tekstów ! Nawet jak napiszesz piosenkę lub wiersz na własnym blogu, to tak naprawdę tylko korporacje zdecydują, czy twój otwór się przebije, czy też nie. Jeśli Twój utwór będzie niewygodny, to wg. ACTA wystarczy samo podejrzenie piractwa aby zniknął na dobre z sieci.
ACTA chroni tym samym tylko polityków oraz korporacje medialne, farmaceutyczne i przemysłowe.
Nie przypadkiem Prezydent Komorowski stwierdził że “rozpatrując umowę ACTA – należy w jasny sposób oddzielić odpowiedzialność internautów od odpowiedzialności podmiotów zajmujących się udostępnianiem w sieci materiałów”. (link)
Komorowskiemu nie chodzi o czytelników, ale o tych co piszą dla nich teksty – teksty niewygodne dla władzy i korporacji, teksty w których niezależne portale wykazują ich kłamstwa i przekręty. Czytelnik pozbawiony takich źródeł będzie jak ślepiec, a jak sam spróbuje coś napisać na swoim blogu i zacytować kogokolwiek bez pozwolenia, to stanie się automatycznie ściganym przez prawo podmiotem.
.jpg)
Wyobraźcie sobie, że my, albo inny portal alternatywny chce wykazać kłamstwa medialne korporacji, polityków, czy też samych mediów. W tym celu musimy ich zacytować. ale zgodnie z ACTA, popełniamy w takiej sytuacji przestępstwo, ponieważ cytujemy bez oficjalnej zgody właściciela tekstu (CopyRights), mimo że podajemy źródło z którego cytujemy.
Tekst z ACTA (link):
“k) pirackie towary chronione prawem autorskim oznaczają towary będące kopiami (czyli także cytaty – przyp. red.) stworzonymi bez zgody posiadacza praw lub osoby przez niego należycie upoważnionej w kraju wytworzenia i które są wytworzone bezpośrednio lub pośrednio z przedmiotu, przy czym wytworzenie takiej kopii stanowiłoby naruszenie prawa autorskiego lub prawa pokrewnego zgodnie z prawodawstwem kraju, w którym wykorzystano procedury określone w rozdziale II (Ramy prawne dla dochodzenia i egzekwowania praw własności intelektualnej);“
Owszem, możemy sobie pisać, ale nie możemy niczego udowadniać, no bo jak to zrobić, kiedy najpierw potrzebujemy zgody podmiotu, którego przekręty chcemy ujawnić ?
W takiej sytuacji pozostaje nam droga sądowa (ponieważ łatwo nas wtedy będzie pozwać), na której przebrnięcie większość nas po prostu nie stać. Tym samym, bezprecedensowo ukróca się, a raczej morduje ideę działalności portali niezależnych.
Tekst z ACTA:
“Każda Strona zapewnia swoim organom sądowym, w cywilnych procedurach sądowych dotyczących dochodzenia i egzekwowania praw własności intelektualnej, prawo do nakazania sprawcy naruszenia, który wiedział lub miał wystarczające podstawy, by wiedzieć, że zajmuje się działalnością stanowiącą naruszenie, aby zapłacił posiadaczowi praw odszkodowanie odpowiednie dla zadośćuczynienia za szkodę, jakiej posiadacz praw doznał w wyniku naruszenia. Określając kwotę odszkodowania za naruszenie praw własności intelektualnej, organy sądowe Strony mają prawo wziąć pod uwagę między innymi przedstawione przez posiadacza rozsądne obliczenie wartości, które może obejmować utracone zyski, wartość towarów lub usług, których dotyczy naruszenie, wycenionych zgodnie z ceną rynkową lub sugerowaną ceną detaliczną.”
“Przynajmniej w odniesieniu do naruszenia prawa autorskiego lub praw pokrewnych chroniących dzieła, nagrania dźwiękowe i wykonania, a także w przypadku podrabiania znaków towarowych, każda Strona ustanawia lub utrzymuje w mocy system przewidujący co najmniej jeden z następujących elementów:
a) z góry ustalone odszkodowanie; lub
b) założenia 6 w celu ustalenia kwoty odszkodowania wystarczającej do zadośćuczynienia
posiadaczowi praw za szkodę spowodowaną naruszeniem; lub
c) dodatkowe odszkodowanie, przynajmniej w odniesieniu do prawa autorskiego.”
ACTA jest więc jawnym zamachem na prasę niezależną i ostatecznym ujęciem przepływu informacji w tryby korporacyjnej i politycznej kontroli.

Od momentu przyjęcia ACTA wolność słowa w internecie, pod przykrywką ochrony dóbr osobistych, przestanie istnieć, a wszyscy wychylający się, będą bezpardonowo, ale zgodnie z prawem ścigani.
Już samo zacytowanie powyższych tekstów tłumaczonych na j.polski, mimo podania aktywnego linku do tekstu źródłowego, wg. zapisów ACTA, upoważnia właściciela praw do powyższego tłumaczenia, jego wydawcę i organy ścigania, do zamknięcia lub przejęcia naszego portalu oraz zasadzenia poważnych sum odszkodowania, tym bardziej, że dopuszcza się dość wyraźną dowolność określania poniesionych strat.
ACTA daje korporacjom i politykom nową broń do ich pazernych dłoni !
Fakt, iż jest to umowa międzynarodowa, pozwala na zgłaszanie naruszenia i uruchomienia tzw. “środków zapobiegawczych” w każdym kraju, który podpisał tą umowę.
Tekst z ACTA:
“Każda Strona zapewnia w swoich ustawodawstwach dostępność procedur dochodzenia i egzekwowania, tak aby umożliwić skuteczne działania przeciwko naruszaniu praw własności intelektualnej objętych niniejszą Umową, w tym dostępność środków doraźnych zapobiegających naruszeniom i środków odstraszających od dalszych naruszeń.”
Zauważcie, jak ogólna jest ta umowa i jak szeroki wachlarz interpretacyjny zostawia prawnikom korporacji i polityków, których mają oni na pęczki. To oznacza tylko jedno: możliwość batalii prawniczych, na które nas nie stać !
Nie łudźmy się. Już niedługo będziemy się z wami żegnać, ponieważ albo posadzą nas za długi, albo za zbrodnie cytowania, albo też po prostu zablokują nam strony.
Cieszmy się ostaniami chwilami wolności…


