Sekty, czyli grzech bałwochwalstwa
Posted by zenobiusz w dniu Luty 20, 2012
| Sekty, czyli grzech bałwochwalstwa |
|
Il n’y a pas de traductions disponibles
http://www.aleksanderposacki.pl/fr/wywiady/sekty-czyli-grzech-balwochwalstwa SEKTY, CZYLI GRZECH BAŁWOCHWALSTWA Wojciech Zagrodzki CSsR: Zapytałem kilku duszpasterzy o obecność sekt na terenie parafii, w których pracują. Żaden z nich nie potrafił wskazać żadnej. Oczywiście, taki przypadkowy sondaż nie uprawnia do wyciągania zbyt daleko idących wniosków. Czy jednak nie jest przesadą alarmowanie o realnym i powszechnym zagrożeniu młodzieży ze strony sekt? Jaka jest skala problemu aktywności sekt dzisiaj? Czy duszpasterz parafii, na terenie której nie ma sekt, powinien interesować się tym problemem? Aleksander Posacki SJ: Duszpasterz powinien rozpoznawać zagrożenia duchowe, z jakimi spotykają się jego parafianie. Sekty są jednym z nich. Na samym początku trzeba zauważyć, że w kręgu oddziaływania sekt znajduje się nie tylko młodzież, ale także ludzie dorośli. Choć oczywiście młodzież, ze względu na naturalne dążenie do poszukiwania swojego miejsca w świecie i jeszcze nie w pełni ukształtowaną własną wizję świata, będzie grupą wiekową szczególnie narażoną na aktywność sekt. Trzeba przyznać, że bezpośrednie zagrożenie ze strony sekt nie dotyczy wielkich mas. Do sekt wciągane są jednostki. Jeśli jednak ktoś spotkał się bezpośrednio z cierpieniem osób zranionych przez zaangażowanie się w jakąś sektę, a także z cierpieniem ich rodzin, to z pewnością będzie posiadał większą wrażliwość na realne zagrożenie płynące ze strony sekt. Jako duszpasterze musimy pomagać ludziom cierpiącym i zagubionym, a osoby zniewolone przez sekty do takich należą. Wojciech Zagrodzki CSsR: Przyznaję, że rzeczywiście na ten aspekt nie zwraca się większej uwagi. Dominuje przekonanie, że zagrożenie dotyczy osób, które zostały formalnie do sekty wciągnięte… Aleksander Posacki SJ: Współczesne badania naukowe potwierdzają, że sekty mają różne oblicza. Są sekty zamknięte w ramach swoich struktur formalnych, które wprowadzając nowych członków do swojej społeczności poddają ich bardzo silnej psychomanipulacji. Ale są również sekty otwarte, tzw. „client cults” , które świadczą pewne usługi w formie różnych seansów psychoterapeutycznych. W każdym jednak przypadku bezpośredniemu oddziaływaniu sekty towarzyszy indoktrynacja światopoglądowa. Wojciech Zagrodzki CSsR: Na czym polega owo zagrożenie dla życia duchowego? Aleksander Posacki SJ: Człowiek jest istotą duchowo-psycho-cielesną. Niekiedy bezmyślnie redukuje się człowieka do istoty psycho-cielesnej. Rzeczywistość psycho-cielesna człowieka przynależy do świata natury. Dokonywana przez sekty manipulacja w sferze psycho-cielesnej jest najbardziej widoczna, gdyż może prowadzić do destrukcji osobowości, a niekiedy nawet do chorób psycho-somatycznych nie wyłączając również biologicznej śmierci. Jednakże zgodnie z antropologią chrześcijańską w człowieku jest obecna również sfera życia duchowego, o charakterze osobowym, której istotą jest dialogiczna relacja z Bogiem. W przypadku oddziaływania światopoglądowego mamy do czynienia z manipulacją w sferze ludzkiego ducha, czyli także manipulacją w sferze racjonalnej, wolitywnej, a w konsekwencji także w sferze sumienia. Zagrożenie ze strony manipulacji tego typu jest nie mniej groźne. Niestety, my często myślimy kategoriami naturalistycznymi, psychologicznymi, że ktoś został zraniony czy skrzywdzony, i dlatego łatwiej dostrzegamy zagrożenia dla sfery psycho-cielesnej. Musimy nauczyć się myśleć kategoriami duchowymi, to znaczy przyznać, że problemem człowieka jest nie tylko zranienie w sferze psychicznej, ale nie mniej realnym problemem jest to, że ktoś stracił wiarę, przyjął obcą inicjację religijną, wyrzekł się chrztu. Dopiero wtedy dostrzeżmy realne zagrożenia dla duchowej sfery życia ludzkiego, które w konsekwencji są zagrożeniami dla zbawienia człowieka. Wojciech Zagrodzki CSsR: Czy mógłby Ojciec wskazać obecne w różnych sektach przejawy grzechu bałwochwalstwa? Aleksander Posacki SJ: Bałwochwalstwo znajduje się u podstaw każdej sekty. Wyrazem bałwochwalstwa jest już sama postać założyciela albo guru sekty, który siebie uważa za boga. Owo samoubóstwienie guru dokonuje się nie zawsze w sposób jawny. Na ogół guru jest tym, który wszystko wie najlepiej, ma dostęp nawet do wiedzy zakrytej dla przeciętnego człowieka i jedynie on potrafi właściwie zinterpretować każdą doktrynę, także tę biblijną. W ten sposób guru staje się nie tylko właścicielem, ale wręcz źródłem wszelkiej prawdy. Czyż nie jest to przymiot boski? Innym przykładem grzechu bałwochwalstwa może być ideologia głoszona wprost przez sektę mormonów, że wszyscy ludzie są bogami i zmierzają ku pełnemu objawieniu się ich boskości na drodze ewolucji. Wojciech Zagrodzki CSsR: …np. w magii? Aleksander Posacki SJ: Tak, magia również kryje w sobie grzech bałwochwalstwa. Na czym polegają praktyki magiczne? Na utwierdzaniu w człowieku tego, co J. Maritain nazwał „egoizmem metafizycznym”. Magia jest bowiem antyreligią, gdzie w centrum stoi rozbuchane ego, które chce przekroczyć wszelkie granice. W tym sensie jest też fałszywą mistyką, gdyż każda mistyka polega na pokorze i przezwyciężaniu ego. Nie trzeba księżom tłumaczyć, że magia, a także inne formy okultyzmu jak spirytyzm, wróżbiarstwo czy uzdrowicielstwo, są w Biblii potępione, podobnie zresztą jak przez całą późniejszą tradycję chrześcijańską, a nawet żydowską i opartą na duchowości Starego Testamentu tradycję muzułmańską. W Biblii Bóg brzydzi się grzechem magii, magia jest grzechem cudzołóstwa duchowego – to są bardzo dosadne określenia. Katechizm Kościoła Katolickiego jednoznacznie odrzuca magię w kontekście pierwszego przykazania Dekalogu. Wojciech Zagrodzki CSsR: Czy grzech bałwochwalstwa wiąże się również z używaniem różnego rodzaju talizmanów i amuletów, którym przypisuje się tajemne moce magiczne? Aleksander Posacki SJ: Te przedmioty magiczne, nazywane niekiedy fetyszami, wiążą się z magią. Kościół na wielu synodach bardzo zdecydowanie potępił używanie talizmanów, podobnie zresztą jak potępił fatalizm, który jest istotą światopoglądu magicznego. Tymczasem talizmany w różnej formie (naszyjniki, bransolety, pierścienie itp.) powracają dzisiaj stając się prawdziwa plagą. Przykładem takiego fetyszu jest np. bardzo modny ostatnio pierścień Atlantów, który, o zgrozo, można kupić nawet w sklepach z dewocjonaliami. Fakty takie potwierdzają, że ideologie kryjące się za tymi przedmiotami ciągle jeszcze są lekceważone nawet przez katolików. Dlatego księża powinni przed tymi zagrożeniami przestrzegać ludzi powierzonych ich pasterskiej trosce. Wojciech Zagrodzki CSsR: Czy jednak noszenie talizmanu, do którego nie przywiązuje się żadnego znaczenia, albo horoskopy czytane „dla zabawy” muszą od razu prowadzić do przyjęcia obcej chrześcijaństwu ideologii i grzechu bałwochwalstwa? Aleksander Posacki SJ: Owszem, ktoś może nosić amulety „dla dekoracji” nie przywiązując do nich żadnego znaczenia treściowego. Ale równocześnie ten ktoś jednak coś reklamuje, kogoś innego wprowadza w błąd, nie odcina się świadomie od istniejącego zagrożenia, a wreszcie nie daje świadectwa. Myślę, że ten aspekt świadectwa jest niezwykle ważny. My nie możemy pewnych rzeczy robić dlatego, że gorszymy innych będąc antyświadectwem. Są biblijne wskazania potwierdzająca, że taka postawa jest naganna. Spójrzmy chociażby na ocenę zachowania Machabejczyków, poległych w walce izraelskich wojowników, przy których znaleziono pogańskie talizmany. Prawdopodobnie wbrew wyraźnemu zakazowi oni zabrali je z jakiejś świątyni pogańskiej. Wcale w Drugiej Księdze Machabejskiej nie zostało powiedziane, że wojownicy ci wierzyli w ukrytą moc tychże talizmanów. Mogli je wziąć jedynie albo z ciekawości, albo z zachłanności, albo jako pamiątkę – nie wiemy tego, bo Biblia tego nie mówi. Natomiast w jaki sposób ich zachowanie ocenia wspólnota religijna? – wspólnota ubolewa nad tym i zaczyna się za nich modlić bojąc się o ich zbawienie. Taka jest intuicja tej wspólnoty, która rozpoznała, że zagrożone jest ich zbawienie niezależnie od intencji, jaka towarzyszyłaby zabraniu przez nich owych przedmiotów. W takim kontekście – co ciekawe – rodzi się teologia czyśćca, jak pisze o tym J. Ratzinger w swojej „Eschatologii”. Wojciech Zagrodzki CSsR: A co z horoskopami? Poprzednio obok magii w jednym ciągu umieścił Ojciec wróżbiarstwo. Czy tak samo z wróżbiarstwem wiąże się grzech bałwochwalstwa? Aleksander Posacki SJ: W przypadku wróżbiarstwa bałwochwalstwo wyraża się w dążeniu do panowania nad przyszłością. Św. Tomasz nazywa to odbieraniem prerogatyw Boga. Jest to bałwochwalstwo bardzo szczególnego rodzaju. Wiemy, że przyszłość należy do Boga, a człowiek wyrywa Bogu przyszłość. W ocenie teologicznej dzieje się niejednokrotnie przy wykorzystaniu mocy ciemności. W księdze Dziejów Apostolskich spotykamy m.in. pewną wróżbitkę, która była opanowana przez złego ducha, a która po egzorcyzmach straciła swoje zdolności. Jej mocodawcy za ten czyn chcieli nawet ukarać św. Pawła. Jest to jedyny egzorcyzm opowiedziany w Dziejach Apostolskich w tak wyraźny sposób, co daje do myślenia. Dzieje Apostolskie bardzo zdecydowanie pokazują związek wróżbiarstwa z działaniem złego ducha (por. Dz 16,16). Są więc podstawy biblijne, żeby traktować wróżbiarstwo jako bardzo poważny grzech bałwochwalstwa. Katechizm Kościoła Katolickiego wróżbiarstwo sytuuje w kontekście grzechu przeciwko pierwszemu przykazaniu Dekalogu, czyli grzechu bałwochwalstwa (KKK 2126-2117). Wojciech Zagrodzki CSsR: Podsumowując: problem sekt to nie tylko problem wciągania w grupę sekty, ale problem światopoglądowy… Aleksander Posacki SJ: … który oddziałuje na religię i na kulturę. Bardzo wiele praktyk podejmowanych przez sekty wynika z pewnego światopoglądu, który rozumiem jako całościową wizję Boga, człowieka i świata. Nikt nie podejmuje pewnych praktyk bez pewnej wizji światopoglądowej. Dlatego zastanawiając się nad problemem sekt musimy badać proponowaną w nich wizję świata. Niestety, wielu kapłanów nad tym się nie zastanawia, a w konsekwencji problem lekceważy. Analiza tych światopoglądów prowadzi do przekonania, że one mają charakter destrukcyjny, ale na sposób duchowości toksycznej, która nie od razu wydaje swoje złe owoce. Owoce będą widoczne później, kiedy ktoś przestanie się spowiadać, uczestniczyć w Eucharystii czy nawet modlić się, itp. Egzorcyści, którzy się zajmują tymi problemami dostrzegają owoce błędów światopoglądowych. Szczególnie groźne jest przedefiniowanie pojęć chrześcijańskich. Wystarczy, że ktoś nabierze przekonania, że Chrystus nie jest Bogiem jedynym, ale jednym z wielu posiadających moc boską. Na tym polega grzech ducha. Diabeł upadł nie dlatego, że miał problemy z własną seksualnością, ale upadł przez grzech ducha pretendując do statusu bóstwa. To jest pierwszy grzech, ku któremu prowadzi ideologia sekt. Wojciech Zagrodzki CSsR: Przyznam się, że jeszcze nie spotkałem nikogo, kto wyznawałby np. wiarę w reinkarnację. Więcej, wspomniane przez Ojca poprzednio światopoglądy wydają się trudne do zaakceptowania. Dlaczego zatem sekty są takie atrakcyjne? Czym przyciągają nowych członków? Aleksander Posacki SJ: Jeżeli na przykład ktoś, kto ma świadomość grzechu, ale nie chce się do niego przyznać i nie chce skorzystać z sakramentu pojednania, to poszukiwał takiej wspólnoty uważanej przez siebie za religijną, która będzie głosić, że spowiedź nie ma sensu. Głoszone przez sekty ideologie znajdują wtedy odpowiedni grunt. Analogicznie wiara w reinkarnację może wydawać się atrakcyjna ze względu na zawartą w niej ideę wiecznej ewolucji duchowej. To znaczy, że choćbym zgrzeszył bardzo ciężko, to jednak nie muszę się lękać żadnego sądu Bożego. Wiara w reinkarnację neguje prawdę, że dokonywane przez człowieka wybory są jednorazowe i unicestwia ideę sądu. Po przyjęciu reinkarnacji muszę przyjąć, że w życiu nie ma wyborów ostatecznych, nie ma odpowiedzialności za swoje czyny, bo wszystko można powtórzyć w kolejnym wcieleniu, nic nie jest rozstrzygnięte, bo wszystko się tworzy. Idee te są zgodne z duchem współczesnego czasu, gdy kwestionuje się wolną wolę, aprobuje się permisywizm moralny, a grzech uznawany jest niekiedy za cnotę, gdy mamy do czynienia z kultem zmiany i niekończącego się rozwoju. Człowiek z natury swojej jest istotą religijną i dlatego przyjmuje pewne wizje religijne korespondujące ze współczesną modą. Wojciech Zagrodzki CSsR: Wobec tego w jaki sposób duszpasterstwo powinno odpowiedzieć na to wyzwanie, które stanowią sekty? Aleksander Posacki SJ: Mamy na ten temat kilka ważnych dokumentów Kościoła, do których warto sięgać. Ludzie poszukują duchowości – to jest fakt. Kościół jednak stawia pytanie samemu sobie: Dlaczego Kościół nie jest wystarczająco przekonywujący, żeby duchowość chrześcijańską przekazać? Kościół w swoich dokumentach nawet nie udziela odpowiedzi, ale stawia takie pytanie. Pytanie to prowadzi do stwierdzenia: musimy pokazać nie tylko logikę naszej duchowości, czym zajmowano się w średniowieczu i znacznie wcześniej, co dzisiaj również jest bardzo ważne, ale także musimy pokazać moc naszej duchowości, czyli działanie Ducha Świętego w świecie. Chodzi tu m.in. o wprowadzenie w nasze codzienne życie duchowe tego, co moglibyśmy nazwać teologią cudu. Wiele sekt kładzie akcent na uzdrowienia, na cuda, na manifestacje mocy. My, chrześcijanie, też mamy moc. Duchowość chrześcijańska ze swojej istoty ma moc, która jest mocą Boga. To jest moc silniejsza od mocy magii. Wspomnijmy chociażby Mojżesza, który pokonuje potęgę magów faraona, czy św. Pawła, który ślepotą każe maga Elimasa, który przeszkadzał w ewangelizacji. Znamienna jest również scena z Dziejów Apostolskich, w której św. Piotr upomina maga Szymona. Dostrzegł, że apostołowie posiadają większą moc od jego mocy magicznej, więc chciał tę moc kupić od nich za pieniądze (od imienia Szymona maga pochodzi zresztą pojęcie symonii, która polega usiłowaniu zdobycia środkami ludzkimi, często pieniędzmi, władzy i mocy boskiej). Wojciech Zagrodzki CSsR: W tym kontekście ruchy charyzmatyczne są skarbem dla Kościoła? Aleksander Posacki SJ: Ruchy charyzmatyczne mimo wielu swoich niedoskonałości są wielkim skarbem Kościoła. Kardynał Józef Ratzinger wRaporcie o stanie wiary powiedział jasno, że Odnowa w Duchu Świętym bardzo mocno zwróciła uwagę na walkę z szatanem i na możliwość wyzwolenia spod jego wpływu. Dzisiaj wielu egzorcystów jest związanych z Odnową albo z niej wyrosło. Nie jest jednak jedyna droga. Wojciech Zagrodzki CSsR: Skoro zagrożenie ze strony sekt jest zagrożeniem przede wszystkim na płaszczyźnie światopoglądowej, to chyba również potrzebna jest solidna doktryna chrześcijańska? Aleksander Posacki SJ: Dokładnie o to chodzi. Potrzebna jest bardzo solidna doktryna. Co to jest doktryna? Doktrynę ludzie dzisiaj kojarzą niejednokrotnie jako zbędny balast intelektualny, nieżyciowy i niepotrzebny. Tymczasem trzeba ludziom przedstawić doktrynę jako właściwe ustawienie umysłu. Rzecz się ma podobnie jak z programem w komputerze: jeżeli program będzie źle ustawiony, jeżeli wkradną się doń jakieś wirusy, to będą pojawiały się nieustannie jakieś błędy, a w konsekwencji grzechy. Kto toleruje błędy będzie tolerował grzechy. Dlaczego w starożytności przez wieki z taką nieustępliwością walczono o dogmat trynitarny czy dogmat chrystologiczny? Co jest istotą obydwu dogmatów? Istotą obydwu dogmatów jest walka o bóstwo Chrystusa czy szerzej o transcendencję Boga. Chodziło o to, żeby nie sprowadzać Boga do jednego z elementów natury stworzonej, do pojmowalności ludzkiej itd. Z tego dogmatu wynika ontologiczna różnica między Bogiem a człowiekiem, między Chrystusem a człowiekiem. Jeśli różnica między Chrystusem-Bogiem a człowiekiem będzie zanegowana – jak jest np. w „Kodzie Leonarda da Vinci”, którego popularność pośród chrześcijan objawia powszechną ignorancję – to Chrystus jako zbawiciel od grzechu też zostanie zanegowany. Jeżeli nie wezwę Chrystusa jako Boga i Zbawiciela, to wtedy moje zbawienie jest zagrożone. Dzisiaj bardzo potrzebna jest ludziom solidna doktryna chrześcijańska, ale – co ważne – w połączeniu ze znajomością fałszywych doktryn i do tego w ich współczesnych wcieleniach. Wojciech Zagrodzki CSsR: Co należy zrobić w przypadku spotkania osoby uwikłanej w sektę? Czy mogą wtedy mieć miejsce sytuacje zniewolenia przez złego ducha? Niektórzy mówią o potrzebie modlitwy o uwolnienie. Aleksander Posacki SJ: Nie można wykluczyć potrzeby modlitwy o uwolnienie. Kardynał Francis Arinze w dokumencie z 1991 roku powiedział wprost, że niektóre sekty działają pod wpływem szatana. My możemy to sobie dopowiedzieć teologicznie: jeżeli jest grzech bałwochwalstwa, pychy, czyli grzechy ducha, jeżeli one są bardzo mocno obecne w działaniu sekt, to są to grzechy, które przywołują działanie szatana. Mamy na to wiele dowodów w praktyce duszpasterskiej. Również w bioenergoterapii mamy do czynienia z działaniem złych duchów. Wtedy modlitwa o uwolnienie może być pożądana. To jest jedna z możliwości. Zwykle jednak proponujemy najpierw zwyczajny sposób postępowania: przyznanie się do grzechu, spowiedź, nawrócenie itd. Zresztą bez spowiedzi modlitwa o uwolnienie nie może mieć miejsca. Oczywiście zwracamy uwagę na stronę psychologiczną, która podlega odpowiedniej analizie. Czasami potrzebna będzie odpowiednia terapia psychologiczna. Czasami niezbędna będzie nawet pomoc farmakologiczna – kontakt z sektami może prowadzić np. do depresji. Ale to jest inna sfera. Duszpasterze działają przede wszystkim w sferze duchowej, a wtedy pierwszą propozycją powinna być spowiedź. Wojciech Zagrodzki CSsR: W imieniu Czytelników „Homo Dei” dziękuję za rozmowę. Wojciech Zagrodzki (ur. 1961), redemptorysta, doktor teologii pastoralnej, prowadzi misje i rekolekcje parafialne, redaktor naczelny kwartalnika “Homo Dei”. Opublikował “Człowiek drogą Kościoła. Jan Paweł II w Polsce” (2002), „O lustracji księży” (2006). |


